Ogrzałam staruszkę w siarczysty mróz. Rano jej już nie było, ale na podwórku stało nowe auto Mróz ściskał nasz stary domek na obrzeżach miasta jak lodowaty imadło, trzeszcząc starymi belkami i wciskając się przeciągami pod cienką kołdrę.

Залишити відповідь

Ваша e-mail адреса не оприлюднюватиметься. Обов’язкові поля позначені *